Ilość porcji: 18 szt. Czas przygotowania: 15 min Czas całkowity: 80 min Energia 1szt.: 211 kcal
Najlepiej smakują jeszcze ciepłe. Pączki zostały zrobione przez moją mamę.
SKŁADNIKI:
70g cukru (5 czubatych łyżek)
50 g świeżych drodzy
200 g mleka ( niepełna szkl)
4 żółtka
80 g margaryny, pokrojonej na kawałki
500 g mąki pszennej (2 i 3/4 szkl)
szczypta soli
2 łyżki spirytusu
olej o neutralnym smaku, do smażenia
do nadziewania mak, marmolada, dżem, zimny budyń, ajerkoniak itd.
Do garnuszka włożyć cukier, drożdze, mleko, żółtka i margarynę, podgrzać przez chwilę aż składniki się rozpuszczą (nie gotować).
Przelać do miski, dodać mąkę i sól. Wyrabiać ok. 3 min. Dodać spirytus, wyrabiać dalej 2 min.
Przykryć bawełnianą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia aż podwoi swoją objętość (ok. 30 min).
Ciasto wyjąć na oprószoną mąką powierzchnię, rozwałkować na grubość 1 cm. Szklanką o średnicy ok. 6 cm wycinać krążki, nadziewać, uformować kuleczki i ponownie odstawić do wyrośnięcia na bawełnianej ściereczce posypanej delikatnie mąką (dzięki temu nie przywrą) na ok. 10 min.
Pączki smażyć na rozgrzanym tłuszczu, tak by mogły się w nim swobodnie unosić. Smażyć aż się zarumienią, przewrócić patyczkiem (ja uzywam patyczka do szaszłyków) i smażyć na złotobrązowy kolor.
Wyjąć pączki łyżką cedzakową i wyłożyć na ręcznik papierowy.
WSKAZÓWKI:
Oleju do smażenia nie należy bardzo mocno nagrzewać, w przeciwnym razie pączki spalą się na zewnątrz, a pozostaną surowe w środku.
WARIANT:
Pączki można nadziać szprycą po usmażeniu, trzeba to zrobić jak będą jeszcze ciepłe.